Porcelanę można malować na wiele sposobów. Słyszalam nawet o lalkach malowanych farbami olejnymi, chociaż nigdy ich nie widziałam. Różne metody ceramiczne mogą być również zastosowane. Tradycyjnie lalki malowane są china paints. Technicznie rzecz biorąc, są to farby naszkliwne, które mogą być naniesione na dowolną białą powierzchnię ceramiczną. By nadać lalkom kolor i ekspresję, te sproszkowane minerały nanoszone są w bardzo specyficzny sposób.
Po pierwsze, farby trzeba przygotować. Proszki należy wymieszać z odpowiednimi do tego olejami lub mediami na bazie wody. Na białej płytce ceramicznej są one rozprowadzone szpachelką malarską aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Można je potem przechowywać w zamkniętych szczelnie pojemniczkach.
Po drugie, części lalki musza być oczyszczone (tak, wiem, znowu! - lalkarz musi mieć naprawdę lekką obsesję na punkcie utrzymywania wszystkiego w czystości) przez przemycie spirytusem salicylowym (bądź denaturatem). Są one wtedy odpowiednio przygotowane i wolne od jakichkolwiek zanieczyszczeń, np. tluszczu z palców rąk etc.
Farby nakłada się warstwami, za każdym razem wypalając je pomiędzy aplikacjami w temp. ok. 730 stopni C. Z tego co czytałam wynika, że każdy ma inny sposób ich nanoszenia, jedni wolą od razu nadać skórze kolor, inni najpierw malują szczegóły oczu. Czerwienie są zazwyczaj dodawane na samym końcu; wymagają one wypalenia w nieco niższej temperaturze, więc w ten sposób unika się ich zniszczenia.
To w zasadzie wszystko, co wiem na ten temat. Muszę przyznać, że jestem kompletnie niedoświadczona w tej dziedzinie. Jak dotąd tylko raz spróbowałam tej metody i nie była to wysiłek zakończony spektakularnym sukcesem (oględnie mówiąc). Mimo to zamierzam próbować dotąd, aż będę zadowolona z rezultatów. Trzymajcie kciuki!
Jedyny problem polega na tym, że nie nastąpi to zbyt prędko. O tym, dlaczego, w następnym wpisie.