Miałam długą przerwę zimową... Trochę potrwało, zanim powróciłam po niej do mojego normalnego rytmu. Potem jednak nic już nie było mnie w stanie powstrzymać ;)
Ta mała laleczka po prostu musiała powstać. Nigdy jeszcze nie pracowałam z taką inspiracją i inensywnością. Czułam energię i nacisk, z jakim Ivy nalegała na swoje istnienie. Chciała stać się prawdziwa, jak gdyby miała swój własny umysł. Od prostego rysunku na stronie mojego szkicownika, przez stronę planów, godziny rzeźbienia, doskonalenia, poprawek i wreszcie odlewania z przygotowanych wcześniej form, oto jest. Póki co, to tylko prototyp odlany w flumo, schnącym na powietrzu materiale, dla którego mam same pochwały. Polecam go serdecznie, zwłaszcza tym, którzy nie mają pieca ceramicznego, a chcieliby spróbować pracować z porcelaną. Flumo jest dużo łatwiejsze w obróbce, i nawet jeśli nie jest tak trwałe jak porcelana, to świetnie nadaje się na medium do ćwiczeń, jak również do profesjonalnego użytku.
Oczywiście, stworzenie Ivy nie oznacza, że zarzuciłam pracę nad moimi innymi lalkami. Bynajmniej, mam mnóstwo pomysłów związanych z pracą na tym polu, niektóre już zaczęłam realizować. Ivy była dla mnie jednak miła odmianą. Jej wygląd jest tak nietypowy w porównaniu do reszty. Ciekawie było odkryć nową ścieżkę mojej własnej kreatywności. Chciałam wypróbować model odrobinę bardziej stylizowany i na mniejszą skalę (1:6, jak wiele współczesnych „fashion dolls”), co wiąże się z jej bardziej kieszonkowym rozmiarem.
Jestem zdania, że praca nad tymi samymi kształtami na okrągło jest mniej spontaniczna i trochę monotonna. Nie chcę zamknąć się w jednym rodzaju lalek, a zamiast tego wolę pokierować mój styl w sposób pozwalający na okazjonalne wycieczki w nowe lalkowe realia. Zwłaszcza teraz, na początku mojej lalkowej przygody, chcę odkrywać różne opcje i zobaczyć, dokąd moja praca mnie zabierze.
Jestem bardzo ciekawa reakcji, jakie Ivy otrzyma. Proszę się nie krępować w dodawaniu komentarzy :)