Powrót do pracy

Wystarczy już tych wakacji!

Być może zastanawialiście się, co ostatnio porabiałam. Prawda jest taka, że niewiele. Pozwoliłam sobie trochę poleniuchować. Czułam się lekko przemęczona i dałam sobie trochę czasu dla siebie.

W międzyczasie odwiedziłam ponownie szkołę podstawową Gaelscoil Mhic Amhlaigh w Galway. Byłam tam już w zeszłym roku i tym razem moja wizyta była równie udana. Poprowadziłam warsztaty złożone z wprowadzenia w świat ceramiki i podstawowe techniki modelowania ręcznego. Dzieci miały czas na odkrywanie materiału, czego rezultaty widać na zdjęciu. Jest to oczywiście tylko wybór, wszystkie prace nie zmieściłyby się na jednej fotografii. Dzieciaki były ogromnie twórcze i podekscytowane całym tym doświadczeniem. Mam wrażenie, że jeszcze się tam pojawię...

prace dzieci

W kwestii mojej własnej pracy, przetestowałam ostatnio kilka różnych materiałów rzeźbiarskich, by sprawdzić, który najlepiej mi odpowiada przy opracowywaniu prototypów. Spróbowałam: gliny polimerowej (modeliny), masy schnącej na powietrzu, papier mache i materiału ceramicznego wzmocnionego nylonem. Wszystkie okazały się bardziej problematyczne niż pomocne.

Umiem docenić zalety pracy z modeliną, ale jakoś nie mogę się przemóc, by jej użwać. Nie lubię w niej konieczności utwardzania jej w piekarniku (wiem, brzmi dziwnie biorąc pod uwagę fakt, że w piecu ceramicznym wypalanie mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, ale może to właśnie dlatego, dla mnie to troche jak oszustwo) ani tego, jak zachowuje się w moich dłoniach, jej faktury. Znam ludzi, którzy ją uwielbiają, ale to nie materiał dla mnie. Cena to dodatkowy czynnik do rozpatrzenia.

Pozostałe materiały wydaja mi się prostsze w „obsłudze”, ale mimo to wróciłam do mojej ulubionej mieszanki gliny garncarskiej z pulpą papierową. Może nie jest to rzecz dla każdego, ale ja jestem już tak do niej przyzwyczajona, że jest mi najwygodniej ją stosować.

Skoro już zaczęłam na powrót eksperymentować, moja kuchnia została znów zamieniona w laboratorium. Nie stanowi teraz najbezpieczniejszego miejsca do przygotowywania posiłków, ale spójrzmy prawdzie w oczy, żaden ze mnie kucharz. No i musze pracować gdzieś zanim studio stanie się rzeczywistością, co powinno nastąpić w przewidywalnej przyszłości. A do tego czasu mogę się żywić kanapkami i daniami na wynos ;)